nowości z Paryża

By | 12:45 7 Komentarze
 Będąc miłośnikiem sztuki nie da się odwiedzić Paryża tylko raz. Wszelakie wystawy czasowe kuszą tak, że warto odłożyć na kolejny rok remont mieszkania czy egzotyczny wakacyjny wyjazd. Właśnie wróciłam i już myślę o powrocie tam. Kocham to miasto i mimo iż w wielu miejscach nie byłam to mając wybór zawsze wracam do Paryża. No, ale miało być kosmetycznie. Na pierwszy ogień idzie LUSH:
Przystanek obowiązkowy. Sklepów firmowych jest sporo, o jeden za dużo, mogą nam spokojnie oddać bo się w Polsce bardzo przyda, hahaha. Zakupy robię tam zawsze ostatniego dnia a potem żałuję kiedy rozdam prezenty i zorientuje się jak mało dla samej siebie kupiłam. Oczywiście tak było też tym razem. Do koszyka trafiły dwie kule do kąpieli ( wciąż mam jeszcze dwie z grudniowego wypadu, no nie lubię się kąpać #prysznicteam ), dwie odżywki do włosów ( zakładam, że ta mniejszej pojemności okaże się lepsza od tej dużej w słoiku, klasyka ), serum dla skóry tłustej trądzikowej i oczywiście moja ukochana maseczka oczyszczająca której recenzja wciąż tkwi w czyścu.  
Stolica Francji jest nie tylko rajem dla pasjonatów sztuki ale i dla miłośnczek kosmetyków naturalnych. Sama znam naprawdę dużo sklepów a wciąż jest masa uliczek którymi jeszcze nie szłam a gdzie może kryć się kolejna jaskinia pielęgnacyjnej rozpusty. Największe skupisko jest w okolicach BOULEVARD RASPAIL gdzie naliczyłam się pięciu (plus / minus reki sobie uciąć nie dam :D) sklepów. Tam właśnie zrobiłam kolejne zakupy. Mamy więc (od lewej) krem do twarzy BIO nuxe dla cery normalnej i mieszanej, olejowe serum do tłustej problematycznej cery, szampon (nie wiem jaki ale jest rumianek i cytryna na etykiecie więc zagadka do trudnych nie należy :D),maseczka z zielonej glinki, "długopis" punktowo zwalczający niedoskonałości i na koniec maska do włosów.Kosmetyki naturalne możemy dostać nawet w każdym większym hipermarkecie. Z cenami różnie bywa, w tym samym sklepie możemy kupić krem za 5 euro jak i za 100 i więcej. Bardzo dobry asortyment ma "mademoiselle bio" ( www.mademoiselle-bio.com mają aż 8 butików w samym tylko Paryżu, zainteresowanym mogę podesłać adresy ). Tańsza opcją są zakupy w "léa nature" ( niedaleko butiku mademoiselle bio na boulevard raspail ) gdzie duży szampon z maską dorwałam za 11 euro.

Rozpoczynam testowanie! :D
Niewyspana.
Nowszy post Starszy post

7 komentarzy:

  1. Teraz czekam aż to wszystko opiszesz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile wspaniałości z Lusha... :) Ja ostatnio jak byłam w Londynie byłam w ich sklepie po raz pierwszy i od razu się zakochałam :) Zapach jaki się tam unosi jest nieziemski;) Świetne zakupy, nie wiedziałam, że Nuxe ma taką serię jak Bio Beauty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się nie zakochać. :D
      Bio Beauty to taka trochę tańsza linia, żadna nowość ale jakoś do nas dotrzeć nie może. :c

      Usuń