Phenome- maseczka rozjaśniająca

By | 14:15 6 Komentarze
Hej, hej.
 Z powodu przebarwień po trądziku jestem bardzo łakoma na wszelkie mazidła mające pomóc w ich rozjaśnianiu. A że jeszcze bardziej łakoma jestem na maseczki to wybór był prosty (a tak naprawdę to co mnie najbardziej interesowało, w czasie promocji rozeszło się w sekundę xD
Opis producenta; Przywracająca cerze zdrowy, rozświetlony i równy koloryt maseczka opracowana została na bazie ekstraktu z jabłka i octu owocowego z dodatkiem ekstraktu z rumianku, które redukują przebarwienia oraz plamy powierzchniowe na naskórku i rozjaśniają go.
Czego by nie mówić, opakowania mają przepiękne. Do tej pory nie wyrzuciłam nawet kartonika, haha. Słoiczek z ciemnego, matowego szkła zdobi łazienkową półke. Sama maseczka ma postać żelo-galaretki i pachnie świeżo, jabłkami. Do aplikacji najlepiej użyć szpatułki, inaczej maseczka może nam uciec między palcami. Producent poleca by zostawić maseczkę na całą noc, ja jednak zmywam ją po kilku godzinach.
Aplikacja jest bardzo przyjemna. Maseczka nie spływa i nie zasycha. Delikatnie chłodzi i czasem też delikatnie szczypie (zależy czy stosujemy też inne produkty z kwasami). Skóra po zmyciu miejscami jest zaczerwieniona ale nie podrażniona, ogólnie nie wygląda najlepiej i nie jest to maseczka z serii "przed wielkim wyjściem". Rano po zaczerwienieniach nie ma śladu. Jednak lepiej uważać, wiele osób skarży się na podrażnienia, wywołane tą serią! Trzeba też pamiętać o filtrze następnego dnia. No ale czy robi swoje i rozjaśnia? Cóż, po jej użyciu skóra bardziej promienna nie jest, jednak maseczka jest przyjemnym urozmaiceniem kuracji rozjaśniającej przebarwienia. Wiadomo, po pierwszej aplikacji nie pozbędziemy się wszystkich plamek, potrzebna jest sumienność i cierpliwość. Maseczka na pewno pomaga ale delikatnie. Co może działać na jej korzyść bo unikamy nie estetycznego łuszczenia się skóry. Za taką cene jednak możemy kupić mocniejszy kwas i samodzielnie zrobić serię, bardziej efektownych zabiegów. Produkt raczej dla fanek maseczek i ładnych słoiczków. Mimo tego jestem zadowolona z produktu i nie żałuję zakupu.

Niewyspana.
Nowszy post Starszy post

6 komentarzy:

  1. To jednak produkt nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. wg mnie byłaby lepsza, gdyby dali tam kwas kojowy - świetnie sobie radzi z przebarwieniami.
    Kochana błagam nie wykorzystuj tej ręki do zdjęć - wygląda to upiornie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ręka musi być- uwielbiam ją :D
      Co do składu to zawsze może być lepiej. Znalazłam inne fajne, mocne i dobre produkty ale już za dużo słońca na takie zabawy.

      Usuń
  3. Ja sobie dzisiaj wymieszam witaminkę C z wodą do injekcji - fajnie robi przebarwieniom. Próbowałaś?
    I olej z róży rdzawej też mi pomagał, dlatego teraz kupiłam płynny ekstrakt z róży i dodam do toniku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony ciekawy, skoro jakoś rozjaśnia, ale ja bym sie u siebie bała jednak tych podraznien...

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię produkty przeciwko przebarwieniom, choć moją zmorą są te posłoneczne. Teraz, na wszelki wypadek uważam z kwasami, itp. I tak pewnie słońce znowu da mi w skórę...

    OdpowiedzUsuń