UWAGA! WIEJE PRYWATĄ, ŻE AŻ PRZECIĄG!

By | 03:10 5 Komentarze

Hej załoga!
Kiedy blogosfera była zalana postanowieniami noworocznymi, szczególnie tymi o oszczędzaniu,  ja napisałam że w nowym roku wydam jeszcze więcej na kosmetyki. Wszystko dla śmiechu, oczywiście. Jednak zaczęłam kupować częściej, więcej i drożej. Zrezygnowałam z wypadów na miasto, ukochanych obiadów w restauracjach, nowych ciuchów i wszelkich innych przyjemności. Ba! Zrezygnowałam nawet ze zdrowia, moje dzienne menu składało się przede wszystkim z kanapek. Wszystko dla zakupów za 100, 200, 300...zł. Zakupoholizmu nikt nie traktuje poważnie, nawet większość psychologów. Przecież kobiety lubią ciuchy i kosmetyki. Meh. I to wszystko trwało by nadal, gdyby nie wczorajszy dzień. Piękna wiosenna pogoda, luby wyciąga mnie na randkę (ja, wiadomo się opieram, lepiej wydać kasę na kosmetki). Obiad w knajpie, potem kawka w kawiarni i spacer. Endorfiny szaleją, czuję się jak inny człowiek i nagle... bum! "Okulary przeciwsłoneczne minus 30%". Wchodzę pooglądać, wydaję średnią pensję pielęgniarki, wychodzę, wracam do domu... coś mnie jednak ruszyło i sprawdziłam stan konta. Zero. Całe oszczędności poszły w dwa miesiące... Kac moralny jak nigdy, dzwonię do sklepu ale nie mogę oddać przecenionego produktu. Noc zarwana a w mojej głowie jedno, wielkie gówno. Cóż, lepsze późne postanowienia ale z prawdziwą motywacją do ich spełniania. *śmiech przez łzy*

1. Ban zakupów kosmetycznych do końca kwietnia. Mam narazie wszystko czego mi trzeba. Nie wykluczam jednak że wpadnie jakaś odżywka, praktycznie nie mam zapasów jeśli chodzi o produkty do pielęgnacji włosów. Stawiam sobie limit, jeden produkt na jeden miesiąc. Oprzytomniałam, więc myślę że podołam wyzwaniu, haha.

2. Sprzedać zalegające przedmioty. Gotówka się przyda. Mam całą kolekcję sukienek i dodatków w stylu sweet lolita (taka moda z Japonii :D) i masę innych, nie noszonych już ubrań, a raczej nie noszonych nigdy. Do połowy marca chcę mieć wszystko wystawione już na allegro i ebayu. Zwlekam z tym latami, ciężko będzie się spiąć.

3. Zapisać się na lekcje czeskiego i angielskiego. Mam fatalną głowę do języków. Wystarczy miesiąc przerwy i zapominam już wszystko. Angielski od podstaw ale raczej dla przypomnienia. Czeski całkowicie po raz pierwszy. Terminy chcę ustalić już w tym miesiącu a lekcje zacząć na początku marca. Duże wyzwanie, na drodze stoi moja wstydliwa natura. Brrrrr.

4. Delikatnie zainwestować w modę. Ciężko mi robić zakupy. Nie chodzę do sieciówek, bo nie chcę by moje ubranie było okupione cudzym cierpieniem. Stawiam na minimalizm, proste kroje, dobrą jakość, stonowane kolory (szary, czarny i biały). Podobają mi się ciuchy firm na które mnie nie stać i nie mogę znaleźć tańszych zamienników. Zaczynam poszukiwania kiedy uda mi się trochę odkuć finansowo. Na to się cieszę. :D

5. Znaleźć pracę? Jestem na dziekance więc mam masę wolnego czasu. Szkoda że nie widać tego po blogu, haha. :D Mam fobie społeczna, po dwóch tygodniach pracy jako kelnerka byłam wrakiem człowieka. I tyle z mojego doświadczenia. Będę celować w branżę kosmetyczną, bo to coś co lubię i mam o tym pojęcie. Pół etatu mi w zupełności wystarczy, niewielkie pieniądze i niewielki nakład pracy. Dziś już zaczynam poszukiwania. Stres w czystej postaci.

Ufff. Dużo ale większość punktów to stare postanowienia. Czuję jednak motywację do działania. Trzymajcie kciuki! Przyda się jakiś doping. :D
Niewyspana.

Nowszy post Starszy post

5 komentarzy:

  1. Trzymam mocno!
    Ja też czuję, że się zagalopowałam..kosmetyki wyłążą non stop z szafek,szafeczek a jeszcze doszło świeczkomaniactwo..na co mi to - nie wiem :/ jestem zła na siebie..
    także trzymam mocniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że większość dziewczyn z blogosfery ma ten sam problem. :D
      Dziękuję :*

      Usuń
  2. Moje kciuki masz! Trzymam bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj w gronie , ja też walczę.

    OdpowiedzUsuń