Styczniowe pustaki.

By | 07:29 8 Komentarze

Hejka!
Styczeń był dla mnie miesiącem szalonych zakupów kosmetycznych. Z powodu trądziku musiałam zmienić całkowicie pielęgnację twarzy. Więcej kosmetyków przybyło niż ubyło. No ale mamy pierwsze denko na blogu, zapraszam!


Ilość nie jest imponująca. Udało mi się jednak skończyć kilka produktów których używanie nie sprawiało mi już przyjemności. Wyzerowałam niestety też kilka hitów. Na półkach powoli brakuje miejsca więc teraz muszę bardziej się postarać. Tym bardziej że ostrzę sobie zęby na kilka nowych smakołyków. :D


Pielęgnacja twarzy:
-Planeta Organica ocean clay face mask. Jeden z maseczkowych ulubieńców. Bardzo dobrze oczyscza pory i uspokaja stany zapalne. Będzie oddzielny post. Kupię ponownie.

-Lush miel effronté. Najlepsza! Działa cuda, trzyma niedoskonałości na wodzy. Znakomicie poprawia stan skóry. Mój największy hit! Niedługo będzie o niej notka. Kupię i będę kupować całe życie. 

- make me bio nawilżający krem różany. Fajny krem, świetny jako baza pod makijaż. Nie robi wiekszej krzywdy mojej tłustej skórze, niestety trądzik zmienił wszystko. Mam już kolejny słoiczek ale podarowałam ukochanemu. 

-ORGANIQUE nawilżający krem dyniowy. Fajnie nawilżał jednak z czasem zapychał. Nie kupię ponownie. 

- l'orient olej arganowy. Dobry, z certyfikatem. Może kupię ponownie.


Szampony:
-IHT9 przeciw wypadaniu włosów. Dobry szampon. Wielokrotnie pomagał w chwilach kryzysu, kiedy włosy wypadały garściami. Bardzo dobrze oczyszczał. Możliwe że kupię ponownie.

-YVES ROCHER. Kupiłam w Paryżu, kiedy przez tamtejszą wodę moje włosy były w opłakanym stanie. Sprawdził się. Dobry szampon po dobrej cenie. Kupię ponownie bo bardzo polubił go mój luby.


Pielęgnacja wlosow:
-OMIA maska z olejkiem macadamia. Maski tej firmy to materiał na oddzielny post. Bardzo dobry skład, mamy też certyfikat. Moje włosy jednak różnie na nią reagowały. Bardzo wydajna, warto się nią zainteresować. Pewnie kupię ponownie.

-IHT9 przeciw wypadaniu włosów. Fajna odżywka, lepiej sprawdzała się na długości niż na skalpie. Nie stosowałam na tyle regularnie by stwierdzić przyspieszenie porostu włosów. Dam jej jeszcze kiedyś szansę. 

-Planeta Organica. Na początku byłam zadowolona z działania jednak z czasem było coraz gorzej. Włosy były sklejone i suche jednocześnie, fatalnie się układały. Męczyłam ją długo ale nareszcie koniec. Nie kupię ponownie.


Ciało:
-balsam nawilżający Natura Siberica. Śliczne opakowanie ale straszny śmierdziel. Nawilżenie nie najgorsze. Nie kupię ponownie.

- Lush DREAM CREAM. Też pięknie nie pachniał ale bardzo dobrze nawilżał. Bardzo poprawił stan skóry. Miałam problem z wydobyciem resztek z dna. Lush to lush, z wielką chęcią kupię ponownie. 

To by było tym razem na tyle.
Niewyspana. 

Nowszy post Starszy post

8 komentarzy:

  1. Z tych wszystkich kosmetyków najbliższy mojemu sercu jest szampon z Yves Rocher :) Pewnie kiedyś się skuszę na DREAM CREAM z Lush'a ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie takie małe to denko :)
    Ładnie Ci poszło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko dlatego że większość juz od dawna była na wykończeniu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Spore denko. Maskę OMIA dobrze wspominam a i z rosyjskich kosmetyków to Planeta Organica była najlepsza, mimo to moja skóra nie lubi rosyjskich kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rosyjskich to chyba Natura Siberica jest najlepsza, nadal kupuję ich kosmetyki.

      Usuń
  5. Jakie cuda opustoszyłaś!

    Do "Dream Cream" przymierzam się... od lat, szczerze mówiąc, ale co mam kupić, to coś tam - a to data ważności krótka, a to zobaczę co innego. I tym sposobem ciągle nie znam gada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej z kimś kupować ich kosmetyki i się dzielić, inaczej nie idzie.

      Usuń
  6. Branzed Honey z lusha za mną chodziło, ale się w końcu zdecydowałam na Catastrophe Cosmetics.

    OdpowiedzUsuń