Pierwsze rozczarowanie- Kiehl's

By | 09:25 2 Komentarze
Hej dziewczyny!
Pojawienie się marki Kiehl's u nas to dla wielu spełnienie mokrego snu. Mówi się że są to kosmetyki fenomenalne w działaniu, luksusowe i kultowe. Wybrałam do sklepu się i ja. O co tyle hałasu?

Salonik mają mały ale ładny, robiąc zakupy czuje dobrze człowiek. Porównując ceny do składów rozum coś tam krzyczał że nie warto, że słabizna i że trzeba być głupim i naiwnym kupując te wypchane gliceryna i innymi triglycerideami mało wartościowe papki... Wyszłam jednak z elegancką, papierową torebeczką,  biedniejsza o 107 złotych monet. 


No ale w końcu tyle zadowolonych klientek! Co w sobie skrywa ta głęboko oczyszczająca maseczka? Mamy na początku wodę, biała glinke, glinke bentonitową, propanediol (ułatwia przyswajanie składników), gliceryna, potem mamy coś co ma rozjaśnić produkt, zagęścić, emolient tłusty, jeszcze jeden emolient tlusty, wypełniacz, konserwant, emuglator, emolienty tłusty, konserwant/humekant, witamina E i gdzieś na końcu aloes i inne juz nic nie wnoszące składniki. 
Hmmm... trochę za dużo potencjalnych zapychaczy jak na maskę oczyszczająca. 


Maska o kolorze mocno rozbielonej szarości jest praktycznie bez zapachu. Gładko rozprowadza się po twarzy i nie zasycha tak szybko jak zwykła glinka. Chwilę po aplikacji czuć lekkie pieczenie dość typowe dla mocno oczyszczających masek. Jednak w tej Ameryce się nie postarali bo produkt niestety jest średni. 
-nazwać tego głębokim oczysczeniem nie można, raczej srednim
-pory praktycznie nie zwężone
-nie radzi sobie z niedoskonałościami, ile zaskórników było tak jest
-nie przyspiesza gojenia krostek
-skóra po jest matowa
-zmniejsza problem łojotoku ale nie na długo
-duża wydajność

Mamy więc jednak więcej minusów niż plusów, produkt nie radzi sobie z problemami skóry która mocnego oczyszczania potrzebuje. A mocne oczyszczanie to zadanie tej maski więc możemy mianować ją bublem. Drogim bublem, a drogie buble bolą najbardziej.


Maska oczyszczająca to jeden z podstawowych kosmetyków w moje łazience. Przetestowałam już spokojnie z kilkadziesiąt (licząc te w saszetkach to z 30 powinno się nabić) a ta jest jedną z najsłabszych. Nie skreślam jednak Kiehl'sa całkowicie, jednak przez niesmak pierwszego rozczarowania nie prędko coś kupię. 

Niewyspana. 
Nowszy post Starszy post

2 komentarze:

  1. Boże.... pierwszy raz widzę markę :D Jestem luksusowo zacofana :D
    Lubię oczernianie w recenzjach :D jest takie finezyjne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama dowiedziałam się dopiero z blogów :D myślałam że to jakaś nowość a okazuje się że dziewczyny specjalnie za granico kupujom. Tyle kosmetycznych tajemnic wciąż do odkrycia, aż chce się żyć :P

      Usuń