CLOCHEE- odżywczy peeling cukrowy

By | 04:46 4 Komentarze
Hej, hej!
CLOCHEE to dla mnie spora zagadka. Na blogach można przeczytać wiele dobrego o tych nowych, polskich kosmetykach, jednak na forach dostają często miano przeciętnych jak i poprostu złych. O co tym razem tyle hałasu? Sprawdźmy! 


Opis producenta:
Złuszcza, wygładza, nawilża, odżywia. Odpręża zmysły i relaksuje, nasyca skórę zapachem.
Jednym z jego składników jest Masło Shea, czyli doskonałe źródło witami A, E, F. Działa łagodząco i antybakteryjnie, dodatkowo regeneruje, uelastycznia i natłuszcza przesuszone ciało. Zabezpiecza skórę przed czynnikami zewnętrznymi i opóźnia jej starzenie. Pestki malin natomiast zawierają związki mineralne bogate w potas, żelazo, cynk, mangan, prowitaminę A, witaminy B1, B2, B3, B6 oraz witaminy C i E o działaniu ściągającym i oczyszczającym. Stymulują samoregenerację naskórka, dzięki czemu skóra staje się jędrna, gładka, odświeżona.

Skład jest ładny, zdzierać ma nas cukier a odżywiać ma masło shea, olej ze słodkich migdałów i olej kokosowy.


Nie oszukujmy się, opakowanie do najpiękniejszych nie należy. Kojarzy mi się bardziej z jakimś produktem przemysłowym lub plastycznym a nie kosmetycznym. Wykonane jest jednak z ekologicznego plastiku z domieszką d2w, więc tym razem możemy wybaczyć. 
Kosmetyk nie był zabezpieczony ani folią ani dodatkowym wieczkiem. Sam peeling wygląda jak... smalec, taki z ziarenkami dla ptaków. Złe pierwsze wrażenie ratuje jednak piękny truskawkowy zapach. Słodki i relaksujący.


Peeling należy do tych delikatniejszych ale bardzo odżywczych. Stosowanie go to czysta przyjemność. Po użyciu mogę odpuścić sobie olejowanie i balsamowania ciała. Skóra jest milutka w dotyku, gładka, nawilżona i odżywiona. Nie ma mowy o żadnych podrażnieniach. Wszystko to sprawia że jest to produkt idealny na zimę dla skóry suchej i wrażliwej. 


Podsumowując, jest to produkt dobry. Jednak przez słaba wydajność przy cenie 59zł jest to przedsięwzięcie mało opłacalne. Moja ciekawość nie jest  zaspokojona więc myślę, że produkty clochee pojawią się jeszcze na blogu.
Niewyspana. 


Nowszy post Starszy post

4 komentarze:

  1. Mnie clochee jeszcze nie skusiło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ich składy to żadne wielkie odkrycie, nie ma co kusić. :D Ale dużo paczek trafiło do blogosfery to i dużo zachwytów.

      Usuń
  2. Bardzo byłam ciekawa tego peelingu. Opakowanie rzeczywiście mało atrakcyjne, troszkę dziwnie, bo pozostałe produkty jak i strona internetowa mają całkiem fajna szatę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Produkty do twarzy, jeśli chodzi o opakowania, to wyjątkowo ładnie się prezentują. Liczę na powiększenie asortymentu. C:

    OdpowiedzUsuń