Bomb cosmetics- body buff

By | 11:30 1 komentarzy
Hej dziewczyny!
Ostatnio z wielką przyjemnością kupuję przeróżne balsamy i masła do ciała. Sucha skóra z natury plus grzanie kaloryferów sprawiają że kremowanie ciała dwa razy dziennie jest koniecznością. Mazidła idą więc jak woda a ja czuję się w obowiązku by zapasy ciągle uzupełniać. :D Dziś przedstawię wam masło które w ruch idzie wieczorem. A wieczorna pielęgnacja musi być bogata i ładnie pachnąca, bo luby kręci nosem że znów czymś śmierdzę (olej arganowy=kac kupa). Czuj więc łaskę pana, wrażliwy nosie, bo pachnie delikatnie i słodko, w dotyku jest gładka i aksamitna a nazywa się- bomb cosmetics BODY BUFF!


Że ładnie pachnie już wiemy, słodki ale delikatny zapach utrzymuje się na skórze, jednak dłużej od zapachu utrzymuje się nawilżenie. Zapewnia nam to 30% masła shea w składzie. Producent zapewnia nas że znajdziemy tam jeszcze olej kokosowy, olejek litsea cubeba i neroli. Jednak ja nie wiedzę ani kokosa, ani neroli. Nieładnie tak kłamać!


Brzydkie kłamstwa ale jakie ładne opakowanie! Przyznam że to właśnie śliczne opakowania tych kosmetyków kuszą mnie najbardziej. Urocze, dziewczęce i słodkie. 160ml kosmetyku zamknięte jest w bardzo lekkim, plastikowym słoiczku z przykrywką, powinien sprawdzić się w podróży. 


Aplikacja jest przyjemna, masło nie marze się, dość szybko się wchłania. Skóra jest nawilżona i dobrze wygląda. Nie będę ukrywać że planuje kupić inne warianty zapachowe. Podsumowując, fajne dla srok ale nie najlepsze w mojej kosmetycznej karierze.


Głodna i Niewyspana.
Nowszy post Starszy post

1 komentarz:

  1. Ano mam gagatka.... czeka na łaskę, aż go zacznę zużywać.
    Kłamstwa powiadasz? Świnie!!!

    OdpowiedzUsuń